Grunge SoundGrunge Sound

Grunge Music Zone

Pearl Jam | Nirvana | Alice in Chains | Foo Fighters | Green River | Hole | Mudhoney | Soundgarden | Temple of the Dog

Grunge Sound

Serwis Olympia
.: WYDARZENIA :.
Seattle Party - Nysa 2006 - relacja z imprezy
Seattle Party - Nysa 2006
Ponad dwieście osób wzięło udział w organizowanej przez towarzyszenie „Format.Nysa” i klub muzyczny „Szpula” (Nysa) rockotece w rytmach muzyki rockowej z nurtu grunge.
Sobotni wieczór przypomniał nam teledyski i fragmenty koncertów takich znakomitości tego okresu jak "Nirvana", "Pearl Jam", "Alice in Chains" czy "Soundgarden". Atmosfera na parkiecie przypominała regularny koncert rockowy i trwała około dwóch godzin. – Moim marzeniem było znaleźć się na koncercie „Nirvany”, dzisiaj chociaż przez chwilę mogę poczuć podobny klimat – opowiada nam jedna z uczestniczek.
Po multimedialnym pokazie przyszedł czas na klimatyczne JAM SESSION. W akustycznym "dżemie" udział wzieli "załoganci" "Formatu.Nysa" w składzie: Janek Borkowski, Sylwek Sobkowicz, Piotr Karaszewski i Artur Wróbel, a także muzycy zespołu ELECTRIC (www.electric.nysa.com.pl) w składzie; Arek Kondrowski (gitara) i Adam Zelent (wokal).
"Electricom" wsparcia w postaci drugiej gitary udzielił Grześ Grunwald z zaprzyjaźnionego zespołu BARRACUDA.
Impreza była organizowana z myślą o ludziach, którzy niekoniecznie chcą poddawać się nowym trendom muzycznym. Chcieliśmy otworzyć ludziom umysły na styl, jakim jest grunge i myślę, że bardzo dobrze nam to wyszło – mówi Sylwester Sobkowicz ze stowarzyszenia "Format.Nysa". Na krótką chwilę stworzyliśmy miejsce, w którym czuliśmy się wolni, nieskrępowani, nieatakowani przez rzeczywistość, jaka nas otacza – dodaje Jan Borkowski - drugi z głównych organizatorów SEATTLE PARTY – NYSA 2006.
Więcej fotografii na oficjalnej stronie zespołu ELECTRIC: www.electric.nysa.com.pl
Dodane dnia 11 Apr 2006 przez Adam Zelent

SEATTLE PARTY - NYSA 2006
Stowarzyszenie "format.nysa" zaprasza na:

SEATTLE PARTY - NYSA 2006

rockoteka w rytmie grunge
W programie: muzyka m.in. Nirvany, Pearl Jam, Alice in Chains, akustyczne JAM SESSION, multimedialne pokazy teledysków, fragmenty koncertów, slideshow.

1 kwietnia 2006 r.
Klub muzyczny SZPULA (Nysa, al. Lompy)
Start g. 22.00 - wstęp wolny!-)
seattle party
Dodane dnia 09 Mar 2006 przez hook

Pearl Jam - Poznań 16-10-2004
Była to impreza otwierająca sezon; Więc na pierwszy ogień poszło moje ukochane PJ (Pearl Jam). Z przepastnych ;) zbiorów wybrałam koncert z Atlanty z 1998; koncertos sympatyczny, chłopaki w doskonałej formie itp; do tego doszły pojedyncze rzeczy takie jak wywiad + jeden utwór z soundchecku z Mediolanu`92, jeden kawałek z przed kilkunastu dni no i na koniec 2 utwory z koncert Peta Towsenda (The Who), na którym gościnnie Eddie występuje.
Impreza wystartowała punktualnie o 20.00 i wtedy mniej więcej zaczęli schodzić się ludzie. Nawet trochę narodu przyszło więc nie było na co specjalnie narzekać. Ktoś tam pod nosem sobie nucił, ktoś podrygiwał, ktoś inny nogą przytupywał, a jeszcze kto inny komentował; czyli, że obojętnie na wydarzenia przed oczami i uszami się rozgrywające nie reagowali. No ale wielkimi krokami zbliżała się część taneczna. I oczywiście tak jak było to do przewidzenia, momentalnie wszystkich (no poza 5 osobami) wymiotło.
No i co tu robić; były nas trzy persony, które czuły się odpowiedzialne za przebieg imprezy więc wyskoczyliśmy na parkiet i robieniem z siebie głupków usiłowaliśmy zachęcić do ruszenia tyłków owe wcześniej wspomniane 5 osób; co i nawet się udało, szkoda tylko, że na nogach postali jakieś 2 minuty; Potem jeden z naszej trójcy zagroził zbojkotowaniem imprezy jeżeli natychmiast PJ (którego serdecznie nie znosi) nie zostanie wyłączone - ulec tej presji musiałam i balowaliśmy do muzy innej. Bo tak w gestii wyjaśnienia. Na każdą imprezę szykowana jest płyta z mp3 i nie jest to wcale takie hop siup, oj nie; naprawdę jest z tym dużo roboty! Następna impreza ponoć cieszy się większym zainteresowaniem więc nie pozostaje nic innego jak mieć nadzieję, że coś pozytywnego z tego wyniknie:)
Pozdrowiona przesyłam!>
Dodane dnia 22 Oct 2004 przez huza

Poznań, 24-05-2004
No i pomimo szczerych chęci znowu zaniedbałam nadsyłanie refleksji po imprezowych... więc może w wielkim skrócie...
Czas jakiś temu odbyły się imprezy z The Prodigy i Guns'n'Roses - i były wybitnie udane! Frekwencja całkiem przyzwoita, część wizualna okraszona wybuchami radości, okrzykami zachwytu, śpiewami i intensywnym podrygiwaniem. Nie gorzej było w części tanecznej. Fakt, faktem nie wiele osób zostało ale dawali z siebie wszystko:). Potem przyszła kolej na majowego pj'ota, który niestety nawalił pod względem ilości osób, choć nie zmienia to faktu, że było sympatycznie. Sobie pośpiewaliśmy, powzdychaliśmy a koniec końców w 4 osoby (w szczytowym momencie) potańcowaliśmy. Niestety impreza skończyła się dość gwałtownie, bo jeden z uczestników grubo przesadził z alkiem i zrobiło się niesympatyczne zamieszanie.
W zeszły piątek grał dla nas soulfly. O dziwo pojawiły się wszystkie osoby, które swą obecność zapowiadały i dzięki temu frekwencja była dość wysoka. I znowu śpiewy (tzn:nadzieranie mordy;) ), oklaski, wzdychania, podrygi - czyli nic tylko się cieszyc:) a i nawet nikomu mocno nie przeszkadzało, że w jednym koncercie się nam dźwięk z obrazem rozjechał. Potem rzecz pt: tańce się zaczęła. Mocno, głośno i dziko było, więc znowu powód do radości:) Oczywiście te wszystkie okrzyki radości z mojej strony nie oznaczają, że się dobrze dzieje, bo tak i tak jest kiepsko ale... póki co trza sie tym zadowolić
Anka
Dodane dnia 31 Aug 2004 przez hook

Wieczór z Pearl Jam - Poznań, 03-04-2004
Postanowiłam być systematyczna itp... no i tym samym przesyłam relację z Pearl Jamowej imprezy:)
Więc w zeszłą sobotę było nam dane przeżyć kolejny wieczór z Pearl Jam. Jak zwykle te same obawy, nerwy itp; no ale tym razem okazały się one jak najbardziej zbędne. Ludzi trochę przyszło, tak, że jedną salę doszczętnie wypełnić się udało - co ja mowie! Cała knajpa była zawalona! Tyle że cała reszta ludzi to byli starzy bywalcy, zapijający smutki po przegranej Lech-Legia - czyli że ich tu nie liczymy: )
Więc nie dość, że ludzie dopisali, to nad wyraz byli zainteresowani tym co pokazywane było - a było co ogladac; Na pierwszy ogień poszło przemówienie Eda, które popełnił w ramach wprowadzania Neila Younga do Rock Hall Fame (czy jak to tam się nazywa). A że facet ma gadane i nawija w całkiem interesujący i zabawny sposób - było sypmatycznie:) Nastepnie wystep (jeden utwór) nijakiego Wellwather Conspiracy- dla niezorietowanych: uboczny projekt Mata Camerona (śpiewa i gra na perkusji - rownocześnie). Potem kruciutki występ Edka u boku a'la Elvisa Presley`a z roku 1993 gdzie ton i natężenie głosu do szaleństwa doprowadzić może (prześliczny, głęboki baryton, ach:) ). No i koniec końców odbyły się projekcje całych koncertów (no nie znowu takich całych, bo przy pierwszym dvd się zawiesiło, a drugi ma ciachniętą pod koniec wizje). Pierwszy koncert to ostatni występ nijakiego Mookie Blylock (już następny koncert dawali pod nazwą: Pearl Jam), rzecz niedługa i dość dziwna. Publika, jak to zwykle bywa w przypadku kapel nie znanych raczej nieszczególnie zaintereswana tym co się na scenie dzieje lecz pomimo to chłopaki grały najlepiej jak umiały - trochę wystraszone, speszone i zdenerwowane ale..:)
Ale gwoździem wieczoru był ostani koncert z trasy No Code, który odbył się w Lisbonie. Jak przystało na publikę, południowo europejską (obok skandynawskiej, polskiej, czeskiej, slowackiej) ludzie szaleja, śpiewaja, nawołują, w try miga lapia co trzeba robic itp; wspaniała zabawa, kapela w pełni formy, Eddie szalejący z miotłą na secnie; no czysta rozkosz! I koniec końców zbliżaliśmy się do drugiej (tanecznej) części wieczoru. Z racji tego ze nastrój miałam znakomity, jakoś specjalnie ludzi nie ubyło pełna nadzieji przystąpiłam do ogłoszenia, że sprzątamy salę i tańczyć będziemy. No i wszyscy jak jeden mąż się poderwali i uciekli!; zostało nas sztuk 12. 3 osoby, które zawsze zostają (wśród nich ja), 1 parka uważnie obserwująca parkiet przez kilka godzin, kolejna parka wykorzystująca brak oświetlenia a pozostałe 4 osoby sporadycznie do zabawy się włączały. Ale tak wlasciwie non stop to bawiły się tylko 2 sztuki (kumpel i ja).
Biorąc to wszystko pod uwage musze stwierdzić że:
1. za te tańce powinni nam płacić (albo sami powinniśmy się zorietować czy aby nas w innych knajpach wynająć nie chcieli - bo jak już robic z siebie widowisko to;) )
2. jak tak dalej pójdzie to uwierzę, że potrafie śpiewać (bo coby flustracje wynikającą z powodu tak natychmiastowej ucieczki nawydzierałam się ile wlezie)
No; ale co w tym wszystkim najważniejsze serdecznie pozdrawiam!
Anka
Dodane dnia 31 Aug 2004 przez hook

Poprzedni 1 2 3 Następny



Grunge Sound

Serwis Olympia
© All Rights Reserved. 2001 - 2013 Serwis Olympia http://www.grunge-sound.com | partners