Grunge SoundGrunge Sound

Grunge Music Zone

Pearl Jam | Nirvana | Alice in Chains | Foo Fighters | Green River | Hole | Mudhoney | Soundgarden | Temple of the Dog

Grunge Sound

Serwis Olympia
Recenzja - Pearl Jam - "Katowice (15)"
Autor: AB
Dodane dnia przez hook
Wstecz
Pearl Jam - Pearl Jam - "Katowice (15)"
2000 Epic

Warning: extract() expects parameter 1 to be array, null given in /home/wina/domains/grunge-sound.com/public_html/index_recenzje.php on line 27

Warning: extract() expects parameter 1 to be array, null given in /home/wina/domains/grunge-sound.com/public_html/index_recenzje.php on line 28
Ocena płyty:
Average rating: głosów
Sam pomysł wydania płyt we wszystkich krajach, w których grano koncerty wydaje się dość niezwykły. Dowodzi nam, jak bardzo Pearl Jam szanuje swoich fanów, traktuje ich jak przyjaciół, którym przyjemnie jest zrobić jakiś prezent-niespodziankę. Eddie w wywiadach podkreślał, że jest dumny z ludzi, którzy ich słuchają.
Jest to zespół niebanalny. W czasach, gdy każdy dźwięk jest dopracowywany, czy nawet wytwarzany komputerowo, gdy z każdej półki "straszą" tabuny wypieszczonych, silikonowych panien (i panów), nawet sam ascetyczny, acz niebanalny w formie występ jest czymś niezwykłym, świeżym, nietuzinkowym.
Płyta z Katowic jest surową rejestracją nie tylko utworów muzycznych, ale także wspaniałej, koncertowej atmosfery. Pierwszy utwór "Long Road" to dopiero prolog, zapowiedź przyszłych wrażeń, potem mamy na rozgrzewkę rozkrzyczany "Breakerfall". Eddie śpiewa niezwykle ekspresyjnie i nie ma tutaj pod tym względem żadnych przekłamań. Mamy tam "Nothing As It Seems", który tak samo jak wtedy, podczas występu, elektryzuje, wprowadza w inną, magiczną przestrzeń, powodując hipnotyczne uczucie podobne temu, kiedy wychylam się zza barierkę balkonu na 15 piętrze - wydaje mi się, że spadnę, ale patrzę nadal.
Dalej "Not For You" i już pamiętam niemiłosierny ścisk, błysk w oczach, smak euforii i potu spływającego z nas wszystkich. Jest "Betterman" jakby dla chwili ulgi w tej rozgrzanej i rozentuzjazmowanej ludzkiej łaźni. Jest też ładnie przyjęty "Thin Air", niekonwencjonalnie rozpoczęty "Even Flow". Zresztą każdy z koncertowych utworów zawiera jakąś dodaną, nieznaną wcześniej frazę, każdy jest odegrany niesztampowo. Potem jest przerwa i oczekiwanie. Wychodzi Eddie, ironicznie mówi: "It's Evolution Baby" i zaczyna się jakby dodatkowy, bo składający się z 9 utworów koncert. Jest tam "Go", "Small Town" i "Last Kiss" potem dostajemy "Alive" i, kiedy wydaje się, że każdy w tym repertuarze odnalazł swoją "Whish List" na pożegnanie Pearl Jam gra utwór Neila Younga "Rockin In The Free World".
Aha i jeszcze Eddie: "Dziś, gdy tutaj jechaliśmy, czuliśmy się obco, jesteśmy bardzo daleko od domu, ale teraz czujemy się naprawdę dobrze." Kto jeszcze nie ma dość proponuję sięgnąć po wersję płyty z 16 czerwca. No i pozostałych 24 krążków.


Wasza ocena płyty (skala 1-5) : brak głosów



Grunge Sound

Serwis Olympia
© All Rights Reserved. 2001 - 2013 Serwis Olympia http://www.grunge-sound.com | partners