| |||||
| |||||
| Nevermind - arcydzieło Nirvany było mieszanką pop, punka i rock'n'rolla. Sprzedali miliony egzemplarzy tej płyty i to właśnie dzięki niej zyskali tak niesamowicie dużą popularność. Nieźle jak na zespół z Aberdeen. Partie basu dudniły, grzmiała gitara, a perkusja zdradzała niemal nadludzką siłę. Nie wspominając o wokalu. O tym albumie żadnemu fanowi Nirvany nie trzeba za dużo mówić, bo jest oczywiste, że znajomość tego krążka to podstawa. Zresztą, sami oceńcie.
1. Smells Like Teen Spirit - ilu z nas nie zainteresował ten utwór? Ile osób zainteresowało się triem ze Stanów po wysłuchaniu i zobaczeniu teledysku to tego kawałka. Niejako powinniśmy być wdzięczni przyjaciółce Kurta, Kathleen, za napis na ścianie ("Kurt smells like teen spirit"), który skłonił go do napisania tego utworu, o wszystkim i o niczym. Ile razy zastanawialiście się o czym tak dokładnie jest ten kawałek? Nie wiadomo, ale to jest chyba właśnie magia smellsa. | 7. Territorial Pissings - najbardziej punkowy utwór na Nevermind. Nic trudnego. Trzy akordy, krótkie zwięzłe komentarze Cobaina na temat życia. Tekst nie musiał zresztą przekazywać zbyt wiele treści - piosenkę popychała do przodu jej niezwykła energia. Członkowie Nirvany lubili znęcać się nad swoimi instrumentami podczas koncertów, a podczas tego utworu mieli do tego doskonałą okazję. 8. Drain You - ulubiona piosenka Kurta z repertuaru Nirvany. Uwielbiał ten tekst i nigdy nie miał dosyć grania jej na koncertach. Jest to jeden z tych utworów, w którym widać jak potężna była Nirvana jako zespół, a nie poszczególne elementy. 9. Lounge Act - cudowna linia basu Novoselica otwiera Lounge act. Cobain w tym utworze powraca do uczucia lojalności podzielonej pomiędzy miłość i sztukę. Choć w piosence nie brakuje sympatii i współczucia w stosunku do osoby będącej adresatem jego słów, drwi ona z przytłaczającego bezpieczeństwa związku, które odgradza zakochaną parę od świata. Po prostu cud kawałek. 10. Stay Away - rzucane ostrym głosem słowa "stay away" są rozkazami pod adresem głównego nurtu sceny muzycznej, z którą nie chciał mieć nic wspólnego Cobain. Dave walił w bębny jak się dało, Krist popisywał się umiejętnościami gry na basie, a Kurt robił swoje. Co ich łączyło? Robili to świetnie. Kolejny udany utwór, polecany do włączenia na maksa, kiedy mamy ochotę powkurzać rodziców. Kłótnia gotowa. 11. On A Plain - wybucha jak wielki pocisk rockowej energii. Kryje w sobie też slogan przeznaczony dla narcyza - kocham siebie samego bardziej niż ciebie. Jest to utwór opowiadający o próbie napisania piosenki, co zresztą słychać na początku kawałka. W piosence pojawia się też kilka elementów autobiograficznych Kurta, gdy śpiewa o swojej matce i o "czarnej owcy", lecz w ostatnim wersie zniechęca do głębszej analizy utworu. I tak też czynię. 12. Something In The Way - spokojna, skłaniająca do przemyśleń. Jednym słowem piękna. Najbardziej przepełniona wspomnieniami, gdyż Cobain nie mając perspektyw na przyszłość i pracy musiał mieszkać jakiś czas pod mostem i wieść życie prawdziwego włóczęgi. Naprawdę wzruszający utwór. 13. Endless, Nameless - jeżeli ktoś nie wyłączał swojego odtwarzacza przez dziewięć minut od zakończenia utworu 12 na Nevermind, został mile zaskoczony. Członkowie zespołu postanowili bowiem zamieścić na płycie "bonus". Cobain postanowił rozluźnić nastrój, przerwał pracę nad Lithium i zaczął grać na gitarze jakiś pozbawiony sensu utwór. Dave i Krist dołączyli do niego, a Butch Vig zarejestrował to na taśmie. Dźwięki tak skutecznie rozluźniły muzyków, że Kurt na końcu rozbił swoją gitarę o ścianę, co zresztą słychać w utworze jako serię uderzeń kończących się przenikliwym piskiem.
| ||||



