| |||||
Miał kilka pistoletów. Wyszło to na jaw w ubiegłym roku, kiedy prasa muzyczna rozpisywała się o awanturze z policją w jego domu w Seattle. Jednak ten którego użył, kupił sobie podobno niedawno. Jakby specjalnie na tę okazję. Jakby planował wszystko od pewnego czasu. A przecież nic nie zapowiadało tej tragedii. Przełom 1993 i 1994 roku był dla Kurta Cobaina bardzo dobrym okresem: Dziennikarze którzy przeprowadzali z nim wywiady, podkreślali, że był niezwykle pozytywnie nastawiony do świata, pogodny, zadowolony, wręcz szczęśliwy. Zdawało się, że odnalazł się wreszcie zarówno w roli lidera jednej z najpopularniejszych grup rockowych świata, jak i w o wiele dla niego ważniejszej roli ojca. To właśnie przede wszystkim ze względu na córkę próbował zerwać z narkotykami. Po raz pierwszy od dłuższego czasu próbował naprawdę. Za deklaracjami wypowiadanymi w wywiadach poszły wreszcie czyny...Sytuacja Nirwany również nie mogła być lepsza. Płyta In Utero, chociaż mniej przebojowa niż album Nevermind, spotkała się z bardzo dobrym przyjęciem. MTV zrealizowała koncert Unplugged z udziałem zespołu. Co prawda Cobain przebąkiwał coś o końcu grupy, o tym, że jego zdaniem jest to już formacja zupełnie wyeksploatowana. I że powinna nagrać jeszcze najwyżej dwie płyty. Nie było się jednak czym przejmować. Fani zdążyli się już przyzwyczaić do zaskakujących wypowiedzi Kurta. A zresztą, nawet, gdyby była to prawda; dwie nowe płyty Nirvany mogły przynieść jeszcze mnóstwo wspaniałej muzyki... Kurt Poupon
Załamanie przyszło pod koniec zimy w czasie europejskiej trasy koncertowej Nirvany. W ostatnich dniach lutego zespół dwa razy wystąpił w sali na peryferiach Rzymu: Kurt nie wyglądał najlepiej - wspomina to wydarzenie włoski fan grupy. Zespół grał tylko przez czterdzieści minut, potem wrócił jeszcze i przez dwadzieścia minut bisował. Koncert był fatalny. Pomiędzy utworami Kurt nie powiedział do publiczności ani słowa. Wyglądał na wkurzonego. To nie była Nirvana, którą znałem... | Ten fakt wywołał rozmaite spekulacje. Kilka gazet zasugerowała nawet próbę samobójstwa. Ta ewentualność odrzucona została jednak przez brytyjską prasę muzyczną. "New Musical Express" w wyjątkowo agresywnym artykule zaatakował dzienniki brukowe poszukujące jedynie tanich sensacji. Natomiast "Melody Maker" cytował słowa włoskiego narkomana, który dobrze znał działanie Roipnolu. Używają tego ludzie uzależnieni. Kiedy nie możesz dostać heroiny, bierzesz to w chwili kryzysu. Roipnol jest środkiem o zróżnicowanej mocy. Być może Kurt nie wiedział, jak silne są tabletki, które zażywał... Być może. Ale dzisiaj, z perspektywy tego wszystkiego, co zdarzyło się potem, wydaje się raczej, że to dzienniki brukowe miały rację. Że wtedy w Rzymie Kurt próbował po raz pierwszy... Żadnych głupstw
W chwili, gdy składamy numer do druku, wydarzenia z ostatnich dni życia Kurta Cobaina nadal osnute są tajemnicą. Wiadomo tylko, że powoli powracał do zdrowia. Przynajmniej fizycznie. Musiał czuć się już całkiem dobrze, bowiem zerwana niespodziewanie trasa koncertowa miała zostać wznowiona 12 kwietnia koncertem w Birmingham... Podbijając kartę
Faksy zaczęły przychodzić 8 kwietnia wieczorem. Pierwszy z nich informował, że naprawiający instalację elektryk natknął się w domu Cobaina na ciało niezidentyfikowanego mężczyzny. Następnego dnia, w sobotę rano, nie było już żadnych wątpliwości. Kurt Cobain popełnił samobójstwo. Informowały o tym wszystkie poważne agencje i stacje telewizyjne. Relacje na bieżąco przekazywała także MTV. Zobaczyć można było zaszokowanych fanów zbierających się wokół domu Kurta. Można było także przeczytać fragmenty jego pożegnalnego listu. Kilka bardzo emocjonalnych zdań. Pisał: Jestem zbyt zmienny. Nie mam już w sobie tej pasji... Czasami gdy wychodzę na scenę, mam wrażenie, jakbym podbijał kartę w zegarze zakładowym. Nie potrafię już nikogo z was oszukiwać. To po prostu nie jest uczciwe w stosunku do mnie i do was... To przestało być dla mnie zabawne. Nie mogę już tak dłużej żyć... Nienawidzę tego, nie mogę już dłużej z nimi grać... Jeśli się zabiję Kurt Cobain śpiewał: I Hate Myself And I Want To Die. A i zdarzyło mu się poruszyć publicznie temat samobójstwa. Zrobił to zupełnie przypadkiem, w jednym z wielu wywiadów, w których mówił o narkotykach. Przyznał, że jest uzależniony od dawna. Zwierzył się też, że narkotyki pomagają mu uśmierzać bóle brzucha, na które cierpi od lat. Ale jeżeli się zabiję, zrobię to z jakiegoś poważnego powodu - dodał po chwili. Na pewno nie z uwagi na jakieś głupie kłopoty z żołądkiem. Widocznie znalazł ów ważny powód...
| ||||

Jednak ten którego użył, kupił sobie podobno niedawno. Jakby specjalnie na tę okazję. Jakby planował wszystko od pewnego czasu. A przecież nic nie zapowiadało tej tragedii. Przełom 1993 i 1994 roku był dla Kurta Cobaina bardzo dobrym okresem: Dziennikarze którzy przeprowadzali z nim wywiady, podkreślali, że był niezwykle pozytywnie nastawiony do świata, pogodny, zadowolony, wręcz szczęśliwy. Zdawało się, że odnalazł się wreszcie zarówno w roli lidera jednej z najpopularniejszych grup rockowych świata, jak i w o wiele dla niego ważniejszej roli ojca. To właśnie przede wszystkim ze względu na córkę próbował zerwać z narkotykami. Po raz pierwszy od dłuższego czasu próbował naprawdę. Za deklaracjami wypowiadanymi w wywiadach poszły wreszcie czyny...