Grunge SoundGrunge Sound

Grunge Music Zone

Pearl Jam | Nirvana | Alice in Chains | Foo Fighters | Green River | Hole | Mudhoney | Soundgarden | Temple of the Dog

Grunge Sound

Serwis Olympia
Artykuł - Samobójcy i Melancholicy
Autor:
Dodane dnia 01-01-2004 przez hook
Wstecz
Samobójcy i MelancholicyDokładnie trzy lata temu 5 kwietnia 1994 roku (artykuł z 05-04-1997 - przyp. hook) w swoim domu w Seattle zastrzelił się 27-letni Kurt Cobain. Śmierć lidera Nirvany tudno uznać za manifest czy wyraz buntu, choć wielu fanów zespołu tak ją odczytało. Była raczej wynikiem depresji, jakiej uległ Cobain po kilkuletnim zażywaniu narkotyków. Niedługo przed śmiercią Kurt na skutek przedawkowania zapadł w śpiączkę. Został odratowany, ale z depresji już nikt go nie wyciągnął. Wśród artystów nie był pierwszą jej ofiarą.

Długa melancholia

Wybitny psychiatra Antonin Kępiński zauważył, że depresja to paskudne słowo. Odnosi się nie tylko do stanu psychicznego, oznacza także obniżenie terenu, regres ekonomiczny czy spadek dynamiki jakiejś maszyny. Na określenie smutku, przygnębienia i cierpień psychicznych lepszym pojęciem, znanym już w starożytności jest melancholia. Przy czym nie chodzi o melancholię krótkotrwałą tzw. chadrę, którą doświadczył chyba każdy człowiek, ale o chorobę psychonerwicę trwającą lata i prowadzącą nierzadko do samobójstwa. Taka depresja dotyka tych, których profesor Kazimierz Dąbrowski nazywał nadwrażliwymi.

Przyczyny i przebieg choroby mogą być różne natomiast zakończenie w wielu przypadkach jest takie samo, targiczne. Samobójstwo Kurta Cobain'a to w zasadzie wyjątek w świecie muzyki. Owszem życie niektórych gwiazd rocka jest drogą do unicestwienia. Narkotyki i alkohol doprowadziły do śmierci Jim'a Morrison'a, Jimi Hendrixa, Janis Joplin, Sida Viciousa z Sex Pistols czy Johna Bohnama z Led Zeppelin, podobnie jak w Polsce Ryszarda Riedla i świetnego harmonijkarza Skibińskiego z Kasy Chorych. Ale wymienieni nie odebrali sobie życia bezpośrednio, zaciskając sobie pętle lub strzelając w skroń. Przedwakowali, zapili się na śmierć, bądź udusili, tak jak Hendrix, własnymi wymiocinami. Jeśli nadwrażliwość artystów mierzyć samobójstwami to prym wiodą pisarze a zwłaszca poeci.

Panowie "Van" i "Von"

Za klasyka samobójstwa uchodzi dziś jednak holenderski malarz Vincent van Gogh. Z jego nazwiskiem kojarzone są trzy rzeczy: "Słoneczniki, odcięte ucho i samobójstwo właśnie. Ten artysta jest wręcz idealnym poparciem tezy włoskiego psychiatry Cesare Lomiroso o zależności między geniuszami a obłąkanymi. Van Gogh był alkoholikem, co jakiś czas dopadały go ataki choroby psychicznej, a depresja towarzyszyła mu przez całe życie. 27 lipca 1890 roku strzelił sobie pod serce. Zmarł dwa dni pózniej.




Grunge Sound

Serwis Olympia
© All Rights Reserved. 2001 - 2012 Serwis Olympia http://www.grunge-sound.com | partners