| |||||
| Było to przed ponad rokiem rokiem - pewnej zimnej, listopadowej nocy Nirvana wystąpiła w Nowym Jorku w show MTV "Unplugged". Grupa zagrała wtedy najbardziej poruszający koncert, który stał się potem requiem dla Kurta Cobaina i testamentem dla jego fanów. Bravo opowiada o tym, co się działo wówczas za kulisami... Nowy Jork, 18 listopada 1993r. Typowy, jesienny, smutny, deszczowy, dzień. Jest już po 19.30. Na zewnątrz, w ciemnym labiryncie ulic, ulic panuje duży ruch, trwa jeszcze szczyt komunikacyjny. W małym telewizyjnym studiu przez Upper West Side na Manhattanie zgromadziło się 300 zaproszonych gości i członków fan klubu Nirvany. Siedzą półkolem na stołkach i drewnianych schodkach i czekają na następny koncert z serii "MTV Unplagged", która zasłynęła już z występami największych gwiazd: Erica Claptona, Roda Stewarta, Roxette i R.E.M. Propozycja udziału w tym programie jest więc dla każdego muzyka jest zaszczytem. Dziś przypadła ona w udziale Nirvanie, która aby wystąpić, musiała nawet przerwać swoje turnee "In Utero". Już za kilka minut na scenę żałobnie udekorowaną kwiatami i świecami wejdą: wokalista i gitarzysta - 26 - letni Kurt Cobain, basista Krist Novoselic (28) i perkusista Dave Grohl (24), wspomagani przez towarzyszących im muzyków: Loriego Goldstona (wiolonczela), Pata Smeara (gitara), Kurt Kirwooda (gitara) i Crisa Kirwooda (gitara, bas). W sali panuje intymny nastrój. Nikt nie przeczuwa, że ten akustyczny koncert stanie się kamieniem milowym w historii rocka... Punktualnie o 8.00, witani ogłuszającym aplauzem, na scenę wchodzą Kurt & Co. Siadają na barowych stołkach , chwytają instrumenty i bez żadnych zbędnych powitań i wstępów zaczynają grać. "Ten utwór pochodzi z naszego pierwszego albumu. Większość z was pewnie go nie pamięta", mówi Kurt, zaczynając grać na akustycznej gitarze pierwsze takty "About A Girl". Dziś kilkanaście miesięcy po legendarnym koncercie i prawie rok po tragicznej śmierci Kurta utwór ten wyodrębniono jako singel z albumu Nirvany "Unplugged In New York". Przyjaciel zespołu opowiada: "Ten występ znaczył dla Kurta bardzo wiele. Przygotowywał się tak intensywnie jak do żadnego innego. Show "Unplugged" miał stać się punktem zwrotnym w karierze Nirvanay. Kurt chciał udowodnić światu, że Nirvana nie jest tam jakimś byle zespołem, którem przypadkowo udało się jeden hit. Jego ambicja było otwarcie dla siebie i swojej muzyki nowych drzwi". |
Żona Kurta, Courtney Love, która jest wokalistką rockowa i gra w zespole Hole, siedziała wśród publiczności i z napięciem przysłuchiwała się koncertowi. "Kurt był jak opętany. Przez kilka tygodni codziennie próbował i doskonalił te piosenki. Nawet w dni, kiedy miał jeszcze wieczorne koncerty", opowiada. "Mówiłam mu , że chyba oszalał i nie powinien tak przesadzać i tak się zamęczać, ale on mnie nie słuchał...."W myśl planów Kurta ten koncert miał się przyczynić do nowego image'u Nirvany. "Świadomie zrezygnowałem z tak ogranych hitów jak 'Smells Like Teen Spirit' czy 'Heart Shaped Box'. Moim zdaniem dawno już uszła z nich cała para", powiedział Kurt w wywiadzie przeprowadzonym z nim kilka dni po sesji w MTV. Zagrał za to utwory swoich najbardziej ulubionych grup, np. "Jesus Doesn't Want Me For A Sunbeam" (Jezus nie chce, żebym był słonecznym promieniem) grupy The Veselines, piosenkę Leadbelly "Where Did You Sleep Last Night", czy "The Man Who Sold The World" Davida Bowie. Nirvana też zagrała po kolei trzy utwory grupy Meat Pupets, w której brzmieniu słychać przemieszane wpływy punka, folka czy hippie. Były to: "Plateau", "Oh Me" i "Lake Of Fire". Kurt poprosił braci Curta i Crisa Kirwoodów z Meat Pupeets o zagranie podczas koncertu "Unplugged". Każda z 14 piosenek Kurt śpiewał w takim skupieniu i z tak niesamowitą mocą, że zgromadzonym na sali fanom dreszcz przebiegał po krzyżu. Śpiewał tak, jak gdyby był to ostatni wstęp w jego życiu.... Pięć miesięcy później, 4 kwietnia 1994r., stało się to, czego wielu nie mogło pojąć - Kurt Cobain zastrzelił się w Seattle, sfrustrowany światem, własnym życiem, nie zważając na uczucia żony i maleńkiej, zaledwie 2-letniej córki Frances... Koncert "Unplugged", powtórzony 3 grudnia w MTV, stała się swoistym requiem, mszą żałobną dla Kurta - tragicznego bohatera Nirvany.
| ||||

Żona Kurta, Courtney Love, która jest wokalistką rockowa i gra w zespole Hole, siedziała wśród publiczności i z napięciem przysłuchiwała się koncertowi. "Kurt był jak opętany. Przez kilka tygodni codziennie próbował i doskonalił te piosenki. Nawet w dni, kiedy miał jeszcze wieczorne koncerty", opowiada. "Mówiłam mu , że chyba oszalał i nie powinien tak przesadzać i tak się zamęczać, ale on mnie nie słuchał...."