Grunge SoundGrunge Sound

Grunge Music Zone

Pearl Jam | Nirvana | Alice in Chains | Foo Fighters | Green River | Hole | Mudhoney | Soundgarden | Temple of the Dog

Grunge Sound

Serwis Olympia
Artykuł - Nirvana
Autor: Lord Dobermann, kontakt: doberman@v.pl
Dodane dnia przez hook
Wstecz
Właśnie słucham płyty "Unplugged in New York", jest sporo po pierwszej w nocy i leci piosenka "Come as you are" a mi lecą łzy... Gdy tylko myślę o tym, że juz nigdy Nirvana nie wyda nowej płyty, nie zagra koncertu, w moich oczach pojawiają się łzy... A gdy myślę czyją zasługą jest śmierć króla grunge'u wstępuje we mnie taka wściekłość, że mam chęć rozpieprzyć wszystko dookoła... Wielu uważa, że Kurt zginął przez narkotyki, ale jest to kompletna bzdura, wielu uważa też, że Kurt popełnił samobojstwo ale są dowody, że to jeszcze większa bzdura...
Od śmierci Kurta obiecałem sobie, że nigdy nie włączę już żadnej z piosenek Nirvany, ale gdy kilka miesięcy później ukazała się płyta "Unplugged in New York" i znowu usłyszałem Jego lekko zachrypnięty głos zacząłem płakać jak male dziecko... Kochałem tego człowieka jak własnego brata, chociaż go nie znałem. Wielu pomyśli jak można kochać takiego ćpuna? Racja to, że ćpał było złe, odpowiednio świadczył o tym wypadek w Rzymie. Najpierw Kurt mial wymówkę, twierdził, że bierze morfinę, ponieważ ma kłopoty z żołądkiem, ale gdy przeszedł operację, wszyscy się dowiedzieli, że ćpa z własnej woli... Ale nie można winić narkotyków za jego śmierć. Nie powiem samobójcza śmierć bo pewnie wielu ludzi by sie nieźle wkurwilo...

"You're face to face, the Man Who Sold The World..." - Jezu, kocham jego głos... Od kilku miesięcy gdy tylko jestem u siebie w pokoju na okrągło leci muzyka Nirvany... A mi gdy zobaczę jakieś zdjęcie, kasetę, płytę lub cokolwiek co jest związane z Kurtem lub Nirvaną chce się płakać. Kurt był, jest moim idolem. Wiem, że tego nie znosił. Nie nawidził jak się mówiło, że jest głosem pokolenia... I każdy o tym wiedział, lecz mimo to ... Po jego śmierci chcieli mu postawić pomnik na co Krist powiedział: "Jeżeli wybudujecie mu pomnik osobiście go rozpieprze. Kurt by tego nie chciał!". Podobno też założono kościół dla zabłąkanych nastolatków, którego patronem był Kurt Cobain, a zamiast kolęd miało być Smells Like Teen Spirit... ale podobno jest to tylko bujda... Kurt nie nawidził, tak uwielbianej przez miliony osób Nevermind... I każdy kto uważa, że jest to ich najlepsza płyta, nie może się uważać za prawdziwego fana tej muzyki... tak przynajmniej twierdzą niektórzy... według mnie najlepsza jest "From The Muddy Banks Of The Whiskah" - ukazuje ona prawdziwe, dzikie oblicze Nirvany, juz samo "intro", w którym Kurt naćpany wrzeszczy, świadczy o tym jaka była Nirvana. Jak powiedział Krist: "Chcieliśmy żeby ludzie zapamiętali jaka naprawdę była Nirvana, nie żeby rozpoznawali nas po piosence Smells... i płycie Nevermind. Nevermind nagraliśmy specjalnie dla wytwórni płytowej. Nikomu z nas nie podobała się ta płyta. Bo nie ukazywała prawdziwego oblicza Nirvany".

"My mother died every night..." - Jezu, jak on gra na gitarze.... Gdy w dzieciństwie dostał swoją pierwszą gitarę, od jakiegoś kumpla jego wujka, godzinami, dniami i nocami siedział w piwnicy i grał, ćwiczył, ćwiczył, ćwiczył, grał na gitarze, poszerzał struny głosowe wrzeszcząc na całe miasteczko, ćwiczył aż został bogiem dla wielu ludzi na świecie... Nie miał łatwego dzieciństwa, rodzice ciągle gdzieś wyjeżdzali, później nie byli już razem... Najlepiej opisuje to w jednej z moich ulubionych piosenek "Mom and dad went to a show, they dropped me off to grandpa Joe, I kicked and screamed, said please, don't go Grandma take me home..."

"Plateau" - moja ulubiona piosenka... stylu wolnego Jego głos jest taki wspaniały... i byłby nadal taki gdyby nie ta kurwa... Zaczęło się od wielkiej miłości, on ją kochał a ona kochała pieniądze i sławę... Razem ćpali, pieprzyli się, jeździli w trasy, w końcu wzięli ślub... niestety... Od tego miejsca Kurt zjebał sobie życie... On kochał Courtney Love, ona udawała, że go kocha. Właśnie przez nią Kurt zaczął się kłócić z pozostałymi członkami zespołu, Courtney przychodziła do studia, mówiła mu jak śpiewać, dyrygowała nim a on jej na to pozwalał... był ciotą... Courtney była pizdą, którą obchodziła tylko sława i pieniądze, nawet w ciąży brała narkotyki, gówno ją obchodziła córka, Francis Bean, którą później urodziła.

"When the bad folks go when they die?" - to wie tylko on... Nie był dobrym człowiekiem, ale kto do kurwy nędzy jest? Ludzie nie podziwiają go za to, że ćpał tylko za to, że był cholernie utalentowanym człowiekiem, za to, że miał swój styl. Nawet na imprezy typu rozdanie oscarów, chodził w podartych spodniach, tenisówkach i luźnym swetrze. Zawsze był ubrany w stylu grunge. Cholera już 2.00 a ja dalej nie powiedziałem tego co chciałem... Pisałem to bo chciałem wam powiedzieć, że Kurt nie zginął śmiercią samobójczą... Był dobrym człowiekiem... kochał żonę, pomógł jej nagrać album grupy "Hole". Nawet gdy wyzywała go, przeklinała, rzucała w nim cholera wie czym, on znosił to w ciszy i spokoju... ale do czasu... po pewnym czasie przebywania z tą kurwą, oprzytomniał... kiedyś na jakimś festiwalu gdzie był z Courtney i Francis...

"My girl, my girl don't lie to me..." - coś pięknego... jak myślicie dlaczego Krist i Dave postanowili zamieścić ten utwór na końcu płyty? Axel Rosses (Guns and Roses), przechodził koło nich a Courtney wiedząc, że Kurt go nie lubi spytała: "Axel czy nie chciałbyś być ojcem chrzestnym naszej córeczki?" na to Axel do Kurta, którego nienawidził: "Zamknij dziub swojej kobiecie albo chodź na zewnątrz" Kurt: "Stul pysk dziwko!". To wydarzenie przed kamerami świadczyło, że w małżeństwie państwa Cobain nie układa się najlepiej... przypomniała mi się zajebista piosenka... "hello Cobain come on in!, floyd observs my heary chin, sid down cher dont be afraid still hot towel on my face!...". W końcu Kurt przejrzał na oczy, wyszedł z ocipienia. I znowu: "I need an easy friend...." - już ósmy raz dzisiaj. Zrozumiał biedak, że jego żona chce tylko sławy i pieniędzy, więc postanowił zmienić testament, ograniczył prawa Courtney co do materiału który pozostawi po śmierci. Bał się o własne życie, kupił broń - dla obrony jak twierdził. Niestety testamentu nie zdążył podpisać, gdyż... zginął...

"As a friend, as an old enemy..." Gdy Courtney "zauważyła", że Kurta nie ma, wynajęła prywatnego detaktywa Toma Granta - i to był jej pieprzony błąd!........ ......Ciało znalazł elektryk.... W ślady za Kurtem poszło sześćdziesiąt pare osób... Wszyscy twierdzą, że Kurt się zabił, bo miał dość tego wszystkiego... ale ja to pierdole. On miał dość Nirvany, miał dość bycia sławnym, chciał odejść i o tym też pisał w pierwszej części listu. Chciał wyjechać i zostawić po sobie tylko list pożegnalny który napisał... ale o dziwo dopiero w drugiej części listu, która jest pisana innym chrakterem pisma niż pierwsza, rzekomo Kurt mówi dokładnie o śmierci... Biegli eksperci stwierdzili, że druga część listu nie została napisana przez Kurta... ale policję to pierdoli... Spece od hery stwierdzili, że Kurt wziął trzy razy większą niż śmiertelną dawkę heroiny... więc jak do kurwy nędzy mógł się zastrzelić??????? może mi to ktoś wyjaśnić?! No tego to mi kurwa nie wmówicie: trzy razy przedawkował heroinę, odwinął rękaw, nabił broń, wyjął prawo jazdy, bo wiedział, że po strzale w twarz trudno go będzie rozpoznać (po trzy razy śmiertelnej dawce pomyślał o takiej rzeczy?) wycelował prosto w usta i strzelił... to jest trochę ..... samo wiecie jakie.... Gdy policja zbierała odciski palców "... tha man who sold the world..." nie znaleziono ani jednego odcisku Kurta na broni z której się zastrzelił, jak to kurwa możliwe? Kurt miał przy sobie kartę kredytową, na godzinę przed zabójstwem (korzystał z niej w sklepie) a kilka godzin po śmierci znowu z niej korzystał? Tak wykazał jeden z komputerów... Który stwierdził, że jego karta była używana gdzieś ok. 18.00 tymczasem Kurt zginął o 8.45 rano. a więc ktoś mu ją zabrał, tylko pytanie czy przed śmiercią??? czy już po? trudno by było raczej takiemu sławnemu człowiekowi zabrać kartę kredytową gdy idzie sobie ulicą, a znacznie prościej to zrobić gdy nie żyje... Po śmierci Kurta zadzwonił na policję pewien gościu i mówił, że ma bardzo ważne informacje dotyczące jego śmierci. Dzień później wpadł pod pociąg... Ale jest jeszcze jedna osoba, kurwa zapomniałem jak się nazywa ale to nic... no i ten gościu dzwoni do Granta (Grant w tym czasie nie pracował już dla Courtney, tylko prowadził własne śledztwo, dot. śmierci Kurta) i mówi, że Courtney zaoferowała mu 50 000$ za to żeby zabić jej męża. Nie zgodził się... powiedziała, że poszuka odważniejszego... Nie wierzył mu... poszedł z nim i gościu poddał się testowi na wykrywaczu kłamst, dwa razy test wykazał 99,7 procent, że gościu mówi prawdę... ale żadne sądy nie akceptują wykrywacza kłamstw... więc wersja oficjalna nadal brzmiała "samobójstwo", a ja nadal wkurwiony...

"Think I'm just happy.... I think I'm dumb" A ja pierdole to wszystko i wszystkich, nic nie napiszę już o śmierci bo mnie szlag trafia... ale fakty mówią same za siebie. Kurwa... kocham tego człowieka, jego muzykę, jego głos, jego grę na gitarze, jego styl bycia... kochałem go kiedy żył, kocham go kiedy nie żyje, kocham go kiedy ja żyję, kocham go dopóki ja będę żył. Żałuję tylko, że nie spotkał się z Leonardem Cohenem, o czym tak bardzo marzył... i niestety nie spotka się z nim na górze... o ile góra istnieje... Teraz tylko żyję nadzieją..... I'll see you in hell, Kurt.....maybe.... a może ty jednak byłeś dobrym człowiekiem... chuj mnie to obchodzi i tak cię kocham wiem, że tego nienawidzisz ale jesteś moim idolem, człowieku... i jednak powinni ci postawić ten pieprzony pomnik... kurwa jest już 2.30 polly leci już dziewiąty raz... ale o Kurcie mogę pisać całą pierdoloną bożą noc...

"polly wants a cracker...." fajna piosenka tylko wkurwiają mnie ludzie którzy mówią, że dzięki Kurtowi zostało zgwałconych kilka dziewczynek.... bo jakieś gnojki podczas ... no wiecie czego... śpiewały tą piosenkę... ....ale się zasłuchałem... siedziałem tu tak z 10 minut i nic nie pisałem, tylko siedziałem i słuchałem.. siedziałem.... "The nothing on the top but a bucket on the mop and a illustrated book about a birds...." dobra kurwa, dob ocknij się! ok. już jestem.... w normalnym szarym świecie... za każdym razem jak słyszę brawa to myślę o milionach ludzi którzy cierpią razem ze mną... szkoda mi ich................. nas ..... tyle myśli chodzi mi po głowie ale bezsensownym byłoby je tutaj umieszczać... Kurt nie powinien zginąć..... nie powinien zostać zabity, i tak doznał w życiu wiele cierpienia.. to jeszcze po śmierci musi to znosić... ja chcę do piekła....

"They don't go to heaven where the angels fly They go down to the lake of fire and fry..."

"I hate myself and I want to die" wkurwia mnie jeszcze jedno... przypadek.... zrządzenie losu... przeznaczenie.... ostatnim zdjęciem z paryskiej sesji zdjęciowej Kurta było zdjęcie na którym Jest ubrany na czarno i trzyma pistolet wycelowany w obiektyw..... gdy jego matka, bodajże, Karen (chyba Karen) została powiadomiona, że ma natychmiast przyjechać do domku syna, niczego nieświadoma przyjechała w koszulce z napisam "grunge is dead". Gdyby Kurt nie przyjechał do Seattle, nie poznał Courtney, nie brał heroiny, nie był gwiazdą, dalej by żył.... ale nie byłby też moim guru.... nie wiem już sam co jest lepsze....
"my girl, my girl..."
KURT, I'LL SEE YOU IN HELL - I hope

PS. Aby zrozumieć ten tekst trzeba być naprawdę wielkim fanem Nirvany. Nie jest to opowiastka przeznaczona dla pojebańców, którzy znają tylko "smród dezodorantu" i przy tym kawałku tańczą pogo. To jest tekst dla ludzi inteligentnych, dla prawdziwych fanów najlepszej kapeli grunge w dziejach ludzkości, którzy rozumieją mój ból po utracie kogoś kogo kochałem, którzy znają teksty, znają sposób myślenia Kurta... kurwa nie wiem czy do końca ktoś znał sposób myślenia tego pojebańca... ale właśnie za to, że był pojebańcem kocham go i będę kochał...... być może pisałem w kilku miejscach o tym samym, być może uznacie mnie za pojebanego fanatyka, lub za gówniarza, który podnieca się nieżyjącym piosenkarzem... cokolwiek pomyślicie jest to ........... Nevermind.




Grunge Sound

Serwis Olympia
© All Rights Reserved. 2001 - 2012 Serwis Olympia http://www.grunge-sound.com | partners