| |||||
To paradoks i znak czasów zarazem, że idolem uznanych powszechnie za nierockowe lat '90, został prawdziwy antyidol. Gitarowy antywirtuoz, człowiek mający permanentne problemy z samym sobą. Niezwykłość Cobaina polegała na jego zwykłości. Był prawdziwy. Miał trądzik, kilkudniowy zarost, przetłuszczone włosy, znoszone trampki i podarte dżinsy. Żaden tam utapirowany i wypomadowany laluś - tylko człowiek z krwi, kości i potu. Przy wystylizowanym Axlu Rose, symbolu rock'n'rolla końca lat 80. wyglądał jak ogorzały od słońca, zakurzony bohater westernów. Nie uważał, by miał monopol na prawdę - to media wbrew jego woli zrobiły zeń ,.głos pokolenia". W dodatku pokolenia, które w przyczepie kempingowej gdzieś w okolicach Krzemowej Doliny wymyślił bystry grafoman, Douglas Coupland i które z braku lepszego pomysłu ochrzcił mianem "X". Dodajmy - pokolenia, którego Cobain, syn gospodyni domowej i mechanika, po pierwsze nie znał a po drugie - znać nie chciał. Po prostu chciał być sobą. W jednym z wywiadów powiedział: Na początku chciałem zachować anonimowość. Żałuję, że nie zrobiłem tego, co Black Francis, który tyle razy zmieniał nazwiska i pseudonimy, że nikt nie wie, kim tak naprawdę jest. Chciałbym, żeby ludzie nie znali mojego nazwiska. Żebym któregoś dnia mógł zostać normalnym obywatelem. Nie zapominajmy jednak, że był też urodzonym prowokatorem, który tak pisał w o Nirivanie w biografii dla Sub Pop: Ciocia Marycha, wujek Speed, rozwody, narkotyki, płyty z efektami dźwiękowymi, Beatlesi., wieśniacy; hard rock, punk rock, Leadbelly, Slayer i rzecz jasna Stooges. Ninvana uważa, że scena podziemna ulega stagnacji i staje się coraz bardziej dostępna dla wielkich, pierwszoligowych, kapitalistycznych świń z dużych wytwórni. Ale czy Ninvana ma moralny obowiązek walczyć z tą rakowatą naroślą? W ŻYCIU! Chcemy zrobić kasę i lizać dupę grubym rybom w nadziei, że TEŻ SIĘ NAWALIMY I POPIERDOLIMY SOBIE DO WOLI. . . Bez komentarza.Okładkę najpopularniejszego albumu Nirvany "Nevermind" zdobi podwodne zdjęcie, które urzekło Kurta. Na fotografii goły jak święty turecki pięciomiesięczny chłopiec ściga zaczepiony na wędkarskim haczyku jednodolarowy banknot. Jedna z interpretacji głosi, że dziecko jest metaforą zespołu, a "środek płatniczy" przedstawia jego zaprzedaną duszę. | Inna - bardziej prawdopodobna łączy zdjęcie z dokonaniami plastycznymi lidera Nirvany i każe widzieć w obrazie nurkującego golasa przemyślenia Cobaina na temat utraconej dziecięcej rozkoszy a w całej fotografii - moment krytyczny; tuż przed utratą niewinności. Michael Azerrad, osobiście wybrany przez Kurta do napisania jedynej oficjalnej biografii Nirvany dostrzegł w niej symbol zdecydowanie bardziej uniwersalny - odrzucenie materializmu. Jego zdaniem fotografia autorstwa Kirka Weddle'a najlepiej oddaje atmosferę pierwszej polowy lat 90, ducha społecznego i kulturowego fermentu. kiedy przez chwilę ważniejsza od względów komercyjnych była sztuka... Zdaniem Kurta "Nevermind" brzmi jak piła tarczowa oprawiona w bursztyn. Jest bliższa nagraniom Motley Crue niż nagraniom punkowym. Przy czym dodać wypada, że dla punkowca porównanie do Motley Crue bynajmniej nie jest powodem do dumy, bowiem zespół ten obok Bon Jovi w środowisku alternatywnym uchodził za synonim muzycznej chały. Dlatego też Kurt zdecydowanie wolał "In Utero", stanowiącą powrót Nirvany do garażowych źródeł. Płytę, o której sam doskonale wiedział, że nie spodoba się dorosłym. Mimo milionów sprzedanych albumów Kurt wątpił w to, by Nirvana wpłynęła na historię rocka. Takiego chuja - powiedział Ostatni Prawdziwe Rock'n'Rollowiec w wywiadzie dla "Rolling Stone'a". Wolę nawet nie myśleć, jak będzie wyglądal rock za dwadzieścia lat. Już teraz ledwo zipie. Rock'rt'roll jest jak matematyka. Wszystko opiera się na liczbie dziesięć. Nie ma nieskończoności, jest tylko dziesięć i jeszcze raz od początku. Same powtórzenia. Tak samo jest z rockiem. Wszędzie gitara ma sześć strun a w gamie jest dwanaście dźwięków. Nie da się uciec od powtórzeń... Wydanie wczesnych nagrań zamieszczonych na "Incesticide" skomentował słowami: Na tej płycie widać, jacy byliśmy, kiedy to to wszystko się zaczęło. Bezwstydnie zrzynaliśmy z Gung Of Four i Scratch Acid. Przewrotna bestia... W piątek 8 kwietnia 1994 znaleziono go martwego. Kilka godzin później na miejsce przybyła jego matka Wendy Cobain. Była ubrana w koszulkę z napisem "Grunge Is Dead". Reporterowi .,Associated Press" powiedziała: Odszedł do tego swojego głupiego klubu.Mówiłam mu, żeby się do niego nie zapisywał.... W tym klubie przed nim znaleźli się m.in. Jim Morrison, Janis Joplin i Jimi Hendrix... Dla fanów Kurt nie umarł i nie umrze. Nigdy. Cytaty za Michael Azerrad "Bądź jaki bądź"
| ||||

To paradoks i znak czasów zarazem, że idolem uznanych powszechnie za nierockowe lat '90, został prawdziwy antyidol. Gitarowy antywirtuoz, człowiek mający permanentne problemy z samym sobą. Niezwykłość Cobaina polegała na jego zwykłości. Był prawdziwy. Miał trądzik, kilkudniowy zarost, przetłuszczone włosy, znoszone trampki i podarte dżinsy. Żaden tam utapirowany i wypomadowany laluś - tylko człowiek z krwi, kości i potu. Przy wystylizowanym Axlu Rose, symbolu rock'n'rolla końca lat 80. wyglądał jak ogorzały od słońca, zakurzony bohater westernów. Nie uważał, by miał monopol na prawdę - to media wbrew jego woli zrobiły zeń ,.głos pokolenia". W dodatku pokolenia, które w przyczepie kempingowej gdzieś w okolicach Krzemowej Doliny wymyślił bystry grafoman, Douglas Coupland i które z braku lepszego pomysłu ochrzcił mianem "X". Dodajmy - pokolenia, którego Cobain, syn gospodyni domowej i mechanika, po pierwsze nie znał a po drugie - znać nie chciał. Po prostu chciał być sobą. W jednym z wywiadów powiedział: Na początku chciałem zachować anonimowość. Żałuję, że nie zrobiłem tego, co Black Francis, który tyle razy zmieniał nazwiska i pseudonimy, że nikt nie wie, kim tak naprawdę jest. Chciałbym, żeby ludzie nie znali mojego nazwiska. Żebym któregoś dnia mógł zostać normalnym obywatelem. Nie zapominajmy jednak, że był też urodzonym prowokatorem, który tak pisał w o Nirivanie w biografii dla Sub Pop: Ciocia Marycha, wujek Speed, rozwody, narkotyki, płyty z efektami dźwiękowymi, Beatlesi., wieśniacy; hard rock, punk rock, Leadbelly, Slayer i rzecz jasna Stooges. Ninvana uważa, że scena podziemna ulega stagnacji i staje się coraz bardziej dostępna dla wielkich, pierwszoligowych, kapitalistycznych świń z dużych wytwórni. Ale czy Ninvana ma moralny obowiązek walczyć z tą rakowatą naroślą? W ŻYCIU! Chcemy zrobić kasę i lizać dupę grubym rybom w nadziei, że TEŻ SIĘ NAWALIMY I POPIERDOLIMY SOBIE DO WOLI. . . Bez komentarza.