Grunge SoundGrunge Sound

Grunge Music Zone

Pearl Jam | Nirvana | Alice in Chains | Foo Fighters | Green River | Hole | Mudhoney | Soundgarden | Temple of the Dog

Grunge Sound

Serwis Olympia
Artykuł - Bunt za milion dolarów - 10 lat po Nevermind Nirvany
Autor: Grzegorz Brzozowicz, źródło: Machina Listopad 2001
Dodane dnia 01-01-2004 przez hook
Wstecz
Najważniejsza rockowa płyta lat 90. Odkąd się ukazała, nic już nie było takie jak przedtem. Stała się hymnem całego pokolenia, kopnęła w dupę krytyków muzycznych, zmieniła nie do poznania przemysł muzyczny.
We wrześniu 1991 roku MTV i stacje radiowe rozpoczęły emisję Smells Like Teen Spirit, której towarzyszył sugestywny klip Samuela Bayera. Przedstawiał on koncert zespołu w sali gimnastycznej wypełnionej tłumem ekstatycznie reagujących małolatów we flanelowych koszulach i ze znaczkami anarchii przypiętymi do kostiumów gimnastycznych. Bayer : Nigdy nie słyszałem o tej grupie. Tak naprawdę nie lubiłem muzyki alternatywnej. Byłem wielkim fanem Guns N'Roses. Kurt mnie strasznie wkurzał. Odmówił synchronizacji ruchów ust ze śpiewanym tekstem! W końcu poszedłem do przedstawiciela wytwórni i powiedziałem: "Jeżeli Kurt nie zechce zaśpiewać piosenki, to nie mamy wideo". Był na mnie wściekły. Widać to w jego oczach w końcowej scenie klipu wówczas po raz pierwszy stworzył coś naprawdę poruszającego.
W ostatnim tygodniu 1991 roku, trzy i pół miesiąca po wydaniu, płyta weszła na szczyt zestawienia najpopularniejszych albumów w Stanach, strącając z pierwszego miejsca Dangerous Michaela Jacksona. Trzy kolejne single: Come As You Are , Lithium i In Bloom wkrótce wywindowały sprzedaż albumu do 4 milionów, a wytwórni DGC przyniósł on zysk w wysokości 50 milionów dolarów! Do dziś tylko w USA płyta osiągnęła 10 milionowy nakład. Krist Novoselic : Jak doszliśmy do platyny, a teledysk na okrągło puszczało MTV, zaczęliśmy zadawać sobie pytania: co teraz? gdzie pójdziemy? czy staniemy się nowym Led Zeppelin i największą grupą lat 90., czy też rozpadniemy się na części?

Album, który zmienił świat

Znaczenie Nevermind wykracza poza wymiar komercyjny. Sukces Nirvany był pośmiertnym triumfem punk rocka i co ważniejsze wskazywał na potencjał muzyki alternatywnej, która wyszła nagle z estetycznego getta i stała się gorącym towarem. Powodzenie wędrującego festiwalu Lollapalooza, późniejsze finansowe i prestiżowe sukcesy zespołów z muzycznego podziemia mają swoje źródło w przełomie dokonanym przez Nirvanę. Wpływ ten sięgnął także mody i obyczajów buty Dr. Martensa, flanelowe koszule, wystrzępione dżinsy, wełniane czapki stały się rynsztunkiem wspólnym dla młodych rockowych milionerów i milionów ich fanów. Grunge wpłynął na sztuki wizualne, film i fotografię. Od czasu punk rocka (czy wcześniej "flowerpower") nie było w sztuce i estetyce ruchu o tak doniosłym znaczeniu.
Zdaniem krytyków, a później i socjologów analizujących fenomen kultury grunge, zagadkowe teksty Kurta Cobaina, złożone z dowolnie łączonych fraz, wyrażały zagubienie i brak perspektyw młodych ludzi, których ominął sukces rozkwitu amerykańskiej gospodarki w erze Ronalda Reagana. Nirvana była tworem zwiastującym pokolenie slackersów wałkoni zainteresowanych pracą tylko jako formą przetrwania w świecie, w którym wartością były: muzyka, spray do graffiti i jazda na deskorolce. Była to postawa wytrwałej opozycji już nie tylko wobec pokolenia rodziców, ale przede wszystkim wobec żądzy materialnego sukcesu głoszonej przez karierowiczów rówieśników spod znaku yuppies. Pewnie dlatego, wedle samych członków Nirvany, kariera nigdy nie była ich celem. Ich marzenia sprowadzały się do szansy życia z muzyki. Dzięki sukcesowi albumu Nevermind koncerny płytowe zaczęły nagle na oślep podpisywać kontrakty z zespołami alternatywnymi. Swoją szansę otrzymały dziś już zapominane kapele w rodzaju Urge Overkill, The Melvins, Shonen Knife, Butthole Surfers, Mudhoney i dziesiątki innych. David Yow (Jesus Lizard): To były dziwne czasy. Sumy, które otrzymywaliśmy na nagranie kolejnej płyty, wzrosty z 9 tysięcy dolarów do kwot dziesięciokrotnie większych. Czy sprawiło to, że nasze płyty stały się lepsze? Nie, w żadnym wypadku nie. Z drugiej strony, padł wówczas blady strach na przedstawicieli rockowego establishmentu. Billy Duffy (The Cult) powiedział po latach: Kiedy po raz pierwszy usłyszałem Nevermind pomyślałem: "O kurwa, skończyła się moja kariera".

Więksi niż Beatlesi

Wstępne przymiarki do nagrania drugiego albumu Nirvany rozpoczęły się w kwietniu 1990 roku. Koszty nagrania pierwszej płyty Bleach wyniosły 606 dolarów. Za drugim razem wytwórnia Sub Pop zaangażowała producenta Butcha Viga, wówczas już uznaną gwiazdę amerykańskiej sceny undergroundowej. Na samym wstępie szefowie Sub Pop oznajmili Vigowi: Ta grupa będzie większa od Beatlesów! Butch tylko się roześmiał. Podczas pierwszej sesji zespół nagrał w morderczym tempie (koszty studia) osiem piosenek w sześć dni. Pięć z nich znalazło się na ostatecznej wersji Nevermind.
Vig miał prawo do śmiechu, gdyż wówczas amerykańska scena podziemna cieszyła się w Stanach zainteresowaniem zaledwie garstki fanatyków. Najpopularniejsze płyty osiągały co najwyżej kilkudziesięciotysięczne nakłady, zaś na listach przebojów królował kudłaty Michael Bolton i zawodząca Marian Carey. Zupełnie inna sytuacja miała miejsce po drugiej stronie Atlantyku, gdzie prasa brytyjska, a szczególnie tygodniki "Sounds" i "Melody Maker" kibicowały scenie w Seattle, podnosząc drobiazgi (np. poszukiwanie przez Nirvanę perkusisty) do rangi wydarzeń. Te same informacje, przepuszczone przez filtr entuzjazmu angielskich pism, wracały rykoszetem do Ameryki, gdzie wzbudzały zainteresowanie dyrektorów do spraw repertuaru w firmach płytowych. Tym większe, że istniał już głośny precedens "komercyjnie opłacalnego" transferu z podziemia do dużej firmy. Mowa tu o legendzie undergroundu, artpunkowej grupie Sonic Youth i płycie Dirty. W walce o kontrakt z Nirvaną najskuteczniejszy okazał się przedstawiciel DGC nowo otwartego oddziału firmy Geffen. Zespół Cobaina poleciła im Kim Gordon, basistka i finansowy mózg Sonic Youth. Gordon dbała zresztą do końca o interesy Nirvany. To z jej polecenia kontrakt negocjował Danny Goldberg menedżer Sonic Youth. Danny był postacią słynną w środowisku. W latach 70., jeszcze jako młokos, pracował z Led Zeppelin, zajmując się kontaktami z prasą, a potem przez kilka lat kierował firmą płytową Swan Song założoną przez członków zespołu Led Zeppelin

Te jego zmiany nastrojów

Warunki przejścia Nirvany do DGC wyglądały bardzo obiecująco, zwłaszcza jak na muzyków, którzy jeszcze kilka miesięcy wcześniej dokładali do grania, utrzymując się z chałtur i dorywczej pracy, która nie miała wiele wspólnego z muzykowaniem. Na mocy kontraktu zespól był zobowiązany do nagrania dwóch albumów, na co dostał 250 tysięcy dolarów zaliczki. Grupa miała zagwarantowaną pełną kontrolę artystyczną. Payitti i Poneman otrzymali 70 tysięcy dolarów odstępnego i gwarantowane 3 procent od zysków z każdej kolejnej płyty Nirvany oraz uzyskali prawo do wydania jeszcze jednego singla zespołu. Ponadto na każdej płycie zespołu miało znajdować się logo Sub Pop.
Sesja nagraniowa do albumu Nevermind rozpoczęła się w lutym 1991 roku i trwała 5 tygodni. Co ciekawe, miała miejsce w tym samym Sound City Studio w Van Nuys w Kalifornii, gdzie 14 lat wcześniej zespół Fleetwood Mac pracował nad płytą Rumours, która tylko w USA osiągnęła ponad 15milionowy nakład. Koszt nagrania Nevermind wyniósł 100 tysięcy dolarów. Osiągnął taki pułap głównie ze względu na powolny tryb pracy zespołu, bo muzycy w ciągu dnia grali w bilard, by dopiero wieczorem zejść się w studiu. Butch Vig wspomina: Najcięższą rzeczą było to, że Kurt przechodził przez te swoje zmiany nastrojów. Czasem potrafił dokładnie wyrazić, o co mu chodzi. Potem nagle milkł bez powodu. Zaszywał się na uboczu i nic nie mówił. Pytałem: "Czy chcesz nagrać jeszcze jedną wersję?". Nawet na mnie nie patrzył. Jedną z pierwszych rzeczy, jakie powiedział mi Kurt Cobain, kiedy go poznałem, było: "Chcemy brzmieć wolniej i ciężej niż Black Sabbath. Zdejmij wysokie tony ze wszystkich ścieżek". W wolnych chwilach Kurt przez cały czas grał proste kawałki Beatlesów. Pewnej nocy wszyscy wzięli grzybki i ruszyli na plażę w Yenice, by zobaczyć wschód słońca. O 7 rano Kurt pojechał słuchać Białego Albumu Beatlesów. Wyjaśnił mi: "To jest najwspanialszy album wszech czasów". Miał wrodzone poczucie melodii, ale część tego daru wzięła się ze słuchania The Beatles.

Gwałt, wiolonczela i kakofonika

Od początku pracy nad płytą faworytem muzyków i Viga był utwór Smells Like Teen Spirit, którego tytuł został zaczerpnięty z nazwy dezodorantu dla nastolatek. O dziwo, podczas wybierania pierwszej piosenki na singel wytwórnia płytowa upierała się przy spokojniejszych utworach, ale gdy sprawa stanęła na ostrzu noża, zdanie muzyków przeważyło. Oprócz Smells Like Teen Spirit uwagę zwracały utwory Polly i Something In The Way. Polly była akustyczną kompozycją nagraną jeszcze podczas pierwszej sesji, a jej tekst, oparty na prawdziwej historii porwania i uwięzienia młodej dziewczyny, opowiadał o gwałcie widzianym oczami oprawcy. Something In The Way to z kolei powrót Cobaina do czasów, gdy wyrzucony przez matkę z domu sypiał pod mostem. Opowieść przyniosła Kurtowi swoiste katharsis, co świetnie wyczuł Butch Vig, który na czas jej nagrywania wyłączył telefony i odizolował się w studiu z Cobainem. Vig : Na koniec sesji Kurt był kompletnie wyczerpany. Wszedł do reżyserki, nic nie mówił. Nawet nie chciał przesłuchać materiału. Usiadł na tapczanie i w końcu wymamrotał: "Dobrze, może dziś to by było na tyle". Przedtem, podczas nagrywania utworu, który później otrzymał tytuł Endless Nameless, rozbił gitarę Mosrite. To kończyło sesję, bo na niej nagrał 90% materiału. Kochał tę gitarę, która dla nas była prawdziwym koszmarem. Miała pięć strun i nigdy nie była strojona. Najtrudniej było, kiedy mąż Dee Plakas z zespołu L7 nagrywał wiolonczelę w utworze Something In The Way. W żaden sposób nie dawało się tej cholernej gitary zestroić z wiolonczelą, ale Kurt chciał, by właśnie tak było.
Pierwszych 50 tysięcy egzemplarzy amerykańskiego wydania płyty kończyła niezapowiedziana sekwencja 12minutowej ciszy przerwanej kakofoniczną zbitką dźwięków. Była to wspomniana "kompozycja" Endless Nameless. W Europie nagranie to było dołączone do całości nakładu. Taki "ukryty" utwór (tytuł nie figurował na okładce) stal się potem często naśladowaną sztuczką.

Usunąć siusiaka

Wkrótce po sesji nagraniowej Nirvana wróciła na trasę. W czasie europejskich koncertów Kurt odnowił znajomość z Courtney Love, wokalistką zespołu Hole, byłą striptizerką, narkomanką i eks-dziewczyną Billa Corgana, lidera Smashing Pumpkins. Wkrótce prasa powieliła mit szalonych rockowych kochanków, porównując Cobaina i Love do sławnych par, jak Yoko Ono - John Lennon czy Nancy Spungen - Sid Vicious. Autoironicznym dopełnieniem płyty była jej okładka, którą zdobił sugestywny obraz niemowlęcia płci męskiej nurkującego w stronę wbitego na haczyk wędki dolarowego banknotu. Zdjęcie wykonał Kirk Weddle, który specjalizował się w podwodnych ujęciach. Jako modela wybrał niemowlaka swej koleżanki Renee Elden, a na miejsce sesji dziecięcy basen w Pasadenie. Weddle: "Zdjęcia trwały zaledwie 10 minut. Wzięliśmy małego facecika, zanurzyliśmy go w wodzie i on naprawdę spokojnie pływał przed aparatem. Chcieliśmy ujęcie powtórzyć, ale mały Spencer zaczął płakać, więc zawinęliśmy go w kocyk. Spencer, a ściślej jego rodzice otrzymali 250 dolarów honorarium."
Rodzina przeżyła prawdziwy szok, kiedy zobaczyła na Bulwarze Wschodzącego Słońca w Hollywood gigantyczny billboard ze zdjęciem okładki. Renee Elden, matka dziecka: "Mój mąż był przerażony. Uważał, że ze zdjęcia powinien być usunięty siusiak Spencera." Odpowiedziałam mu: "Ale wtedy, do diabła, byłby dziewczynką!". Spencer Elden, bobas z okładki, dziś 10-letni chłopak: "Lubię trochę muzykę Nirvany, ale moim ulubionym zespołem jest Blink 182. Kiedy mówię kolegom, że to ja jestem na okładce Nevermind, odpowiadają: "Taa, wierzymy ci". Wówczas pokazuję im moją pamiątkową platynową płytę." Haczyk z dolarowym banknotem dołożono do zdjęcia później. Końcowy projekt okładki został od razu zaakceptowany przez muzyków, choć początkowo Cobain chciał, by na płycie znalazło się zdjęcie kobiety rodzącej w wodzie. Butch Vig: "Zespoły, z którymi pracuję w studiu, do dziś mi powtarzają: "Chcemy brzmieć jak Nirvana". Ja im na to: "Chcecie brzmieć jak Nirvana? Napiszcie piosenki tak dobre jak te, które zrobił Kurt Cobain!".




Grunge Sound

Serwis Olympia
© All Rights Reserved. 2001 - 2012 Serwis Olympia http://www.grunge-sound.com | partners