| |||||
Courtney Love przerywa fonograficzne milczenie. Po prawie sześcioletniej przerwie powraca płytą America's Sweetheart. Mówi, że jest tam dużo seksu i Boga. A także odrodzenia, stabilizacji, śmierci i nadziei. Czyli dokładnie tak jak w jej życiu.Dziś dla Love najważniejsza jest nadzieja, jaką wiąże z wydaną w lutym pierwszą solową płytą America's Sweetheart. Bo to jej powrót do muzyki po bardzo długiej przerwie, podczas której była wszystkim, tylko nie czynną artystką. Teraz zarzeka się, że życiowym priorytetem znów jest dla niej muzyka. Od roku skupia się przede wszystkim na solowej karierze. Po wielu pertraktacjach i spekulacjach w lipcu 2003 podpisała trzypłytowy, wart dziesięć milionów dolarów kontrakt z wytwórnią Virgin. Pierwsza płyta miała ukazać się w październiku 2003, druga rok później, trzecia w 2005 roku, chciała też wydać album koncertowy zarejestrowany w kobiecym więzieniu w Irlandii. Dziś już wiadomo, że nie wyrabia z ambitnymi założeniami. Premierę America's Sweetheart przekładano kilkakrotnie. Najczęściej z powodu zawirowań w życiu osobistym Love. Jak wspomina jeden ze współpracowników: Była jednym wielkim chaosem. Cofnęła się w czasie do tamtej Courtney z 1991 roku. Ale też z powodu ciągłego niezadowolenia z przygotowanego materiału, nad którym pracowała w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych i na Hawajach, a całość zarejestrowała we Francji z pomocą byłego partnera, Jamesa Barbera (produkował ostatnio Rock'n'Roll Ryana Adamsa). Jeśli już jesteśmy przy nazwiskach - do kompozytorskiej pomocy Love zaprosiła Lindę "Non Blonde" Perry (autorkę sukcesu Pink i - o zgrozo - Christiny Aguilery), a jeden tekst napisał Bernie Taupin, wieloletni współpracownik Eltona Johna. Wszystko po to, by odnieść upragniony sukces. Będę miała singel w Top Five. I pokażę The Strokes, gdzie ich miejsce. Przy okazji osiągnie kilka innych celów. Na America's Sweetheart dostanie się Eminemowi w Mono (Courtney bardzo go nie lubi - To pieprzony seksista. Nie jest odpowiedni dla mojej córki. Chcę, by ona żyła w lepszym świecie. Eminem musi odejść), Russel Crowe powspomina wspólnie spędzoną noc po ceremonii wręczenia Złotych Globów (jeśli posłucha Hold On To Me), a Julian Casablancas przypomni sobie okoliczności, w jakich poznał Winonę Ryder (to w piosence o wszystko mówiącym tytule But Julian, I'm A Little Older Than You). Jeśli ktoś się łudzi, że już przebolała śmierć Cobaina, Sunset Strip brutalnie sprowadzi go na ziemię (Mam tabletki, bo jestem znudzona / Mam je, bo ty jesteś martwy). Za to muzycznie Love prezentuje się nad wyraz łagodnie. Jako artystka solowa może wreszcie oddać się prawdziwym fascynacjom. I myli się ten, kto myśli, że da upust punkowej energii i agresji. Usuwano mnie z wielu zespołów, bo byłam zbyt "pop". Nigdy nie byłam punkiem, pozowałam raczej na nowofalową flądrę. Poza tym, wybaczcie, ale jak się wydało milion dolców, to nie ma to nic wspólnego z punkiem. Powodzenie America's Sweetheart jest dla niej być może ostatnią deską ratunku, z czego doskonale zdaje sobie sprawę. Rok 2004 jest dla mnie szansą, by poskładać moje życie w całość. Bo od kilku miesięcy z wybitnym rezultatem rozwala cały swój pozornie uporządkowany świat. Przemilczmy alkoholowe ekscesy, publiczne negliże i notoryczne pyskówki - to standard. Gorzej, że w życiorysie Love znów pojawiły się narkotyki. Jesienią 2003 została zatrzymana pod zarzutem posiadania nielegalnych substancji. Ale nie to wywołało burzę, do tego już nas przyzwyczaiła. Tym razem opowiedziała magazynowi "People", jak to pokazała się jedenastoletniej córce zupełnie zamroczona narkotykami, tak dla zabawy. Następnego dnia pisały o tym wszystkie amerykańskie dzienniki. Jej były chłopak, aktor Edward Norton, publicznie prosił ją, by poddała się leczeniu. (Komentarz Love: Niech się pieprzy!). A sąd zabrał jej córkę, gdyż uznał, że jest niezdolna do rodzicielskiej opieki. No i wtedy... Chciałam umrzeć. | Chciałam skoczyć z dachu Empire State Building. Ale to było parę miesięcy temu. Dziś za nic nie przyzna się do żadnej słabości, tylko hardo powtarza: Cameron Diaz ma twarz i niesamowite nogi. Ja mam pewność siebie. A o zimowym załamaniu mówi krótko: Jeśli nagrywasz nową płytę, jesteś gwiazdą. Jeśli nie wydajesz płyty, bierzesz prochy. Love ma świadomość tego, że płytą America's Sweetheart musi wygrać nowe życie. Przekroczyła czterdziestkę, od kilku lat nie zagrała znaczącej roli filmowej, ani nie nagrała nic istotnego. W świadomości ludzi funkcjonuje głównie jako najsłynniejsza wdowa współczesnej Ameryki, ewentualnie jako nawiedzona wariatka. I trzeba przyznać, że sobie na to wszystko zapracowała - od najmłodszych lat starannie tworząc swój wizerunek. Po rozwiązaniu grupy Hole skandalistka Courtney Love nie pozwoliła o sobie zapomnieć. Jak nie wystąpiła topless w Australii, to wyzwała od najgorszych Perry'ego Farrella, albo zrobiła awanturę na pokładzie samolotu. W Wielkiej Brytanii pokochano ją za show, jaki urządziła występując z Eltonem Johnem w przebraniu Kaczora Donalda i znienawidzono za specyficzną sesję zdjęciową, jaka ukazała się w magazynie "Q" (teraz depilacja intymna nie ma już żadnych tajemnic). Jeśli wspominała o muzyce, to tylko w osobliwym kontekście, na przykład: W muzyce rockowej chodzi wyłącznie o testosteron. Idę na koncert - chcę przelecieć tego gościa na scenie. Nowa żeńska kapela Bastard istniała przede wszystkim w jej wyobraźni. Kolejne przesunięte terminy wydania singla prowokowały pytanie, czy ta piosenka w ogóle istnieje. Jej wypowiedzi w stylu: Robienie filmów jest wyższą formą sztuki niż granie muzyki. Pewnie bardziej cenię Camerona Crowe'a niż Boba Dylana też nie przywracały Love do muzyki. Ostatnie traumy (odebranie dziecka, sprawa w sądzie, grozi jej więzienie) podziałały na nią mobilizująco. I choć nigdy nie było o niej cicho, choć David Geffen powiedział, że Courtney definiuje pojęcie gwiazdy, dobrze, że teraz mówi się o niej przede wszystkim w kontekście muzyki. Kazała na to czekać całe sześć lat.
| ||||



Courtney Love przerywa fonograficzne milczenie. Po prawie sześcioletniej przerwie powraca płytą America's Sweetheart. Mówi, że jest tam dużo seksu i Boga. A także odrodzenia, stabilizacji, śmierci i nadziei. Czyli dokładnie tak jak w jej życiu.