Grunge SoundGrunge Sound

Grunge Music Zone

Pearl Jam | Nirvana | Alice in Chains | Foo Fighters | Green River | Hole | Mudhoney | Soundgarden | Temple of the Dog

Grunge Sound

Serwis Olympia
Wywiady - Sześć miesięcy - rozmowa z Nate'em Mendlem i William'em Goldsmithem
Autor: Rozmawiał: Wiesław Weiss, wywiad ukazał się w Tylko Rock nr 12/1995
Dodane dnia 01-01-2002 przez hook
Wstecz
Nate Mendel i Will Goldsmith, basista i perkusista Foo Fighters, przyznali, że udzielili dopiero kilku czy kilkunastu wywiadów w życiu. Gdy grali jeszcze w grupie Sunny Day Real Estate, nikt o rozmowę z nimi nie zabiegał. A zespół Foo Fighters w pierwszych miesiącach działalności, mimo ogromnego zainteresowania ze strony mediów, po prostu milczał. I chociaż bez wahania zgodzili się obaj na wywiad dla "Tylko Rocka", podczas rozmowy nie bardzo potrafili ukryć zakłopotanie, a może nawet onieśmielenie...

WIESŁAW WEISS: Jakim liderem jest Dave Grohl?

WILL: Jakim jest liderem ? Nie powiedziałbym, by nasz zespół miał lidera. Jesteśmy grupą, jak by to powiedzieć, eeeh...

NATE: Demokratyczną.

WILL: Właśnie, demokratyczną. Czterech ludzi którzy działają razem.

WW: Dave powiedział niedawno w jakimś wywiadzie, że jest najmniej charyzmatycznym muzykiem w Foo Fighters. Czy podzielacie to zdanie?

NATE: To zdanie świadczy tylko o jego skromności...

WILL: Właśnie, jest człowiekiem wręcz przesadnie skromnym. Ale w rzeczywistości jest niezwykle atrakcyjnym facetem.

WW: Jak zapamiętaliście początki Foo Fighters?

NATE: Właściwie prawie nie znaliśmy Dave'a wcześniej...

WILL: Ty znałeś go lepiej niż ja...

NATE: No tak, zetknęliśmy się przy jakiejś okazji. Ale powstanie Foo Fighters to był ciąg sprzyjających okoliczności. Dave przez jakichś swoich znajomych dowiedział się, że nasza grupa, Sunny Day Real Estate, kończy działalność, a ponieważ sam chciał utworzyć zespół...

WILL: Przyszedł na jeden z ostatnich koncertów Sunny Day Real Estate, zobaczył jak gramy, a gdy nasza grupa rzeczywiście się rozleciała, zadzwonił i zapytał, czy nie chcielibyśmy grać w jego zespole. No i my powiedzieliśmy: "O.K.". To cała historia.

WW: Trochę to dziwne, że otrzymujecie honoraria za płytę Foo Fighters. Nie braliście przecież udziału w jej powstaniu...

WILL: Dave chciał utworzyć zespół. I nagrał te wszystkie piosenki, żeby było od czego zacząć. Gdy zadzwonił do nas, zaproponował, byśmy posłuchali jego nagrań i powiedzieli mu, czy odpowiada nam praca w zespole, dla którego punktem wyjścia ma być właśnie ta muzyka. Z początku mieliśmy zamiar nagrać te utwory jeszcze raz, w czwórkę, ale doszliśmy do wniosku, że to nie ma sensu, skoro Dave włożył w to już tyle pracy. Uznaliśmy, że ludzie powinni poznać jego nagrania w tamtym kształcie i przekonać się, na co go stać.

NATE: Był to oczywiście jakiś kompromis. Zakładając zespół ustaliliśmy bowiem, że wszyscy będziemy mieli taki sam wkład we wszystkie jego poczynania. Skoro już jednak zdecydowaliśmy się sygnować płytę nagraną przez Dave'a, zanim jeszcze powstał zespół, nazwą Foo Fighters, a więc traktować ją jako wspólne dzieło - a z tego, co wiem, Dave nigdy nie zdecydowałby się na wydanie jej jako płyty solowej - oczywistym krokiem była decyzja o równym podziale wpływów z jej sprzedaży.

WW: Jakie było wasze wrażenie, gdy usłyszeliście piosenki nagrane przez Dave'a po raz pierwszy?

NATE: Dla mnie była to kombinacja stylów The Beatles i Nirvany, a ponieważ lubię oba te zespoły, byłem szczęśliwy, że będę grał taką właśnie muzykę.

WILL: Już po pierwszym przesłuchaniu te utwory bardzo mi się spodobały. Ja dostrzegłem w nich wiele różnych wpływów, nawet wpływ The Melvins, z tym, że oczywiście piosenki Dave'a są bliższe popu.

WW: Czy macie jakieś ulubione utwory na tej pierwszej płycie Foo Fighters?

NATE: Gdy znałem te piosenki tylko jako słuchacz, najbardziej podobała mi się "Exhausted", ale przyznam, że teraz nie bardzo lubię ją grać na koncertach.

WW: Dlaczego?

NATE: Bo linia basu jest zbyt prosta.

WILL: Ja nie lubiłem "Exhausted", gdy słuchałem taśmy Dave'a. Ale teraz uwielbiam grać ten kawałek na koncertach (śmiech).

WW: Na singlach Foo Fighters ukazało się kilka utworów, których nie było na płycie. Czy braliście już udział w ich nagraniu?

WILL: Nie, to kawałki z tej samej sesji co album. Powstały ponad rok temu.

WW: Rozumiem jednak, że następna płyta będzie już waszym wspólnym dziełem...

WILL: Tak.

WW: Czego możemy oczekiwać?

WILL: Jeden z utworów idzie tak (wystukuje rytm o brzeg stołu, przy którym rozmawiamy - przyp.). Inny idzie tak (wystukuje inny rytm - przyp.). A jeszcze inny idzie tak (zawodzi imitując brzmienie gitary -przyp.).

NATE: Ten kawałek nosi tytuł "My Hair". Zagramy go dziś wieczorem.

WILL: W naszych nowych utworach będzie coś z muzyki Prince'a. Niektóre będą spokojniejsze niż na pierwszej płycie. Ale napisaliśmy też trochę ostrych kawałków, chociażby "Enough Space", którym rozpoczniemy dzisiejszy koncert, albo "My Hair", niesamowity czad, to też dziś zagramy.

WW: Czy mieliście już okazję pracować jako Foo Fighters w studiu?

WILL: Nie. Nie nagrywaliśmy jeszcze razem.

NATE: Jesteśmy od początku wspólnej działalności w trasie. Zespół powstał jakieś dziesięć miesięcy temu...

WILL: Sześć, równo sześć miesięcy temu.

NATE: Po miesiącu prób ruszyliśmy w trasę i jesteśmy w drodze od tamtej pory. Na nic więcej nie było na razie czasu.

WW: Podobno pierwszym spotkaniem Foo Fighters z publicznością był występ otwierający koncert grupy Unseen...

NATE: Nie, nigdy nie słyszałem o zespole Unseen. Ale zaraz! Gdy pojechaliśmy miksować płytę do Północnej Kalifornii, zatrzymaliśmy się w jakiejś dziurze i wystąpiliśmy u boku kilku nastolatków... Will, czy ten zespół dzieciaków, który grał cudze kawałki, nazywał się Unseen?

WILL: Chyba tak. Potrafili zagrać wszystko, o co ich poprosiłeś.

NATE: To był jeden z naszych pierwszych występów. Zagraliśmy w małym barze w jakimś miasteczku przed zespołem złożonym z uczniów szkoły średniej.

WW: Jak to się stało, że pojechaliście w trasę z Mike'em Wattem?

WILL: Mike zna Dave'a od dawna i po prostu zaproponował, byśmy pojechali z nim w trasę. Byliśmy w pewnym sensie jego zespołem, ale graliśmy też swoje kawałki. To było jedno z najdziwniejszych doświadczeń koncertowych w całym moim życiu. Po prostu jeden wielki ubaw.

WW: Czy wasza obecna trasa po Europie też jest ubawem?

WILL: Pewnie! A mówiąc szczerze gramy w Europie dopiero od tygodnia. Trochę za krótko, by cokolwiek powiedzieć na ten temat. Naprawdę.




Grunge Sound

Serwis Olympia
© All Rights Reserved. 2001 - 2012 Serwis Olympia http://www.grunge-sound.com | partners